reklama

O świątecznej magii słowa. Niech nam się uda. Mówię jak jest

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: redakcja

O świątecznej magii słowa. Niech nam się uda. Mówię jak jest - Zdjęcie główne
Opis: Zbigniew Smółko

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Aż niedźwiedź z herbu ryczy. Radzyńskie opinieTen czas wokółświąteczny to trudny jest. Trzeba uważać. Nie tylko na to co się robi (łazi się do kościoła i się je - jedno i drugie w zasadzie bardzo przyjemne i pożyteczne zajęcia...) Uważać trzeba zwłaszcza na to, co się mówi.
reklama

Pewne rzeczy wygłasza się praktycznie automatycznie i bez myślenia. A może jednak mają sens?

Jest takie grudniowe magiczne zaklęcie, przesuwające czas. Skutecznie odsuwające  wszystkie zobowiązania, ustalające plany, tłumaczące w zasadzie wszystko. "Po świętach, kochaniutki, po świętach! Po świętach o tym pomyślimy, zrobimy, załatwimy...". To wspaniale działa, każdy to przyjmuje i szczerze wierzy, że to się tak naprawdę stanie. Z moich obserwacji wynika, że zaklęcie ma większą moc w grudniu niż przed Wielkanocą, ale wiosną też działa. 
Do tego dochodzą życzenia. Mój Synek za bardzo dowcipne uznaje składanie ich w lapidarnej formie: nawzajem!!! Ale jak się dobrze zastanowić, to chyba właśnie o to chodzi w tym całym rytuale. Że to nie tylko błogosławieństwo w jedną stronę ale cała relacja. Bo przecież nie o zamaszyste całowanie powietrza za uszami. 

reklama


Mi się z reguły życzenia sprawdzają. Może dlatego, że "szczęścia" przekładam nad  "zdrowia", bo, jak ktoś przytomnie zauważył, "na Titanicu w zasadzie wszyscy zdrowi byli..." Poza tym te "szczęścia" zawsze mi się sprawdzały. Różnych rzeczy mi w życiu brakowało, ale nigdy farta. "Ani za mądry, ani ładny, ani szczególnie zasłużony, ale skubaniutki miał szczęście!" - tak mi kiedyś na nagrobku napiszcie. 
Więc farcik w życiu to podstawa. 

 Ale potem, przychodzi Nowy Rok i ta cała komedyjka z postanowieniami. Że zaraz po świętach (o, no właśnie, jeszcze mnie się te "po świętach" trzyma)... Na siłowni będzie cały tłum wieloletnich, skruszonych grzeszników z paragrafu "nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu" oraz weteranów siedzenia dupą na kanapie -  ale już zaraz po Trzech Królach będzie coraz luźniej, w lutym frekwencja wróci do normy. Mi się w zasadzie nigdy też nie udało nic skokowo zmienić, choć byłoby warto. 

reklama


Ale w tym roku wymyśliłem, że może się uda, jeśli ja to po prostu głośno powiem. Że wydarzy się magia i skoro coś głośno wybrzmiało,  cała okolica to słyszała, to się wydarzy. Może chociażby dlatego, że będą wokół ludzie, którzy o realizację będą dopytywać. 
Po pierwsze primo: skończę i wydrukuję dwie książki. Jedną o Radzyniu, drugą o pewnym starszym panu. 
Po drugie primo: Florencjo, advenio! Przybywam!
Po trzecie primo: jeszcze raz na Mięguszowiecki... I na Orlą. Bo przecież człowiek nie coraz młodszy.
Po czwarte primo: w grudniu 2026 będę ważył mniej niż 90 kg.
Oj, na koniec to przegiąłem... 

Zbigniew Smółko

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo