Jeśli ktoś ma żyłkę turysty, krajoznawcy, podróżnika i jeśli do tego ma zacięcie historyczne, z lekka patriotyczne, ale bez patosu, to wsiądzie na rower, zarazi swą cyklistyczną pasją grono przyjaciół i wyruszy na podbój najbliższej okolicy, a z czasem wypuści się i w dalsze rejony coraz "szerszej" Ojczyzny. Może też zaprosić do niedużego miasteczka znanych podróżników, zorganizować z nimi spotkania, aby podzielili się swoją pasją i wiedzą, by odcisnęli swe piętno na lokalnym skwerze i pozostawili swój wędrowny ślad na szlaku lokalnego myślenia.
Jeśli ktoś kocha muzykę – nieważne – klasyczną, nowoczesną czy rozrywkową, biesiadną czy pobożną, to będzie chodził na koncerty, nawet je inspirował i współtworzył, upajał się pięknem dźwięków lepiej lub gorzej zorganizowanych. Będzie zapraszał do swego niedużego miasteczka mistrzów lotu najwyższego, będzie chodził i żebrał o pieniądze na ich opłacenie i nie ustanie w swym dziele przez lat czterdzieści, a może i więcej.
Jeżeli zaś komuś w duszy gra słowo wiązane poezją, jeśli ma wrażliwość liryczną, to zrobi konkurs poetycki, zwoła recytatorów z całego regionu, zachęci publiczność, zdobędzie fundusze na nagrody i przez dwadzieścia, a może nawet trzydzieści lat będzie upowszechniał to, co w duszy gra nielicznym. Będzie cieszył się, że spełnił potrzeby tych, którzy akurat w większości nie są. I nieważne, czy to poezja ludowa, współczesna, czy amatorska, z serca, a nie z doskonałości warsztatu pisana...
Gdy natomiast ktoś ma naturę sportowca, to niezależnie od wieku krzewił będzie kulturę fizyczną, trenował piłkarzy, (także i zarówno trampkarzy, i seniorów), młodocianych i nieco dojrzalszych mistrzów sztuk walki, biegał z kijkami (nawet bez nart), wędrował w rajdach i organizował je np. ku pamięci bohaterów lub bez żadnej czci. Będzie udowadniał, że ma zdrowego ducha, bo ma zdrowe ciało (Mens sana in corpore sano), a przy okazji zdrowszy także mózg.
A gdy się zestarzeje, bo przecież tempus fugit nieubłaganie, to założy stowarzyszenie dla seniorów, zaprosi prelegentów zwanych szumnie wykładowcami, zmusi swych mocno dojrzałych rówieśników do wysiłku umysłowego, przedłuży im życie w jako takiej świadomości, oświeci jej ciemniejące obszary. Przywróci im złudzenie młodości, nazywając ich słuchaczami uniwersytetu. Przez dwie dekady, a może i dłużej będzie łaził po sponsorach i błagał o wsparcie choćby na wydanie informatora z kalendarzem wykładów, które wykładami akademickimi w rzeczy samej nie są.
A kiedy ktoś się ocknie z politycznej nienawiści, gdy obudzi w sobie istotę demokraty bez przymiotników (bo nie ma demokracji ani ludowej, ani socjalistycznej, ani kapitalistycznej, ani konserwatywnej, ani postępowej), gdy ocali przed dodatkowymi określeniami swój patriotyzm (który nie powinien być ani prawicowy, ani lewicowy, ani religijny, ani ateistyczny, ani hetero, ani homo, etc.), to będzie oddawał cześć tym, co polegli za nasz kraj niezależnie od wyznania, orientacji, narodowości, płci i wieku. Będzie składał kwiaty poległym bohaterom, rozstrzelanym ofiarom, zamordowanym zidentyfikowanym i anonimowym bojownikom o wolność, prawdę, miłość. O Ojczyznę.
P. S.
Pisałem już o ideologii TKM, która szkodzi. Nie będę się powtarzał. Przypomnę tylko, że wiatry historii czasem zmieniają kierunek, a poglądy i wartości, którym służymy, powinny być trwałe i nie ulegać modyfikacjom pod wpływem aktualnego kierunku prądów – tych powietrznych i zapowietrzonych, tych ideologicznych, wyznaniowych i narodowych. Z wyjątkiem oczywiście wszelkich fanatyzmów, nacjonalizmów, także z wyłączeniem zbrodniczej proweniencji ideologii czy to skrajnie lewicowej, czy też prawicowej. Bo wprawdzie tylko krowa nie zmienia poglądów, ale w sprawach istotnych. Taką tolerancję na przykład weźmy...
Andrzej Kotyła
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.