Z jednej strony ludzie gremialnie narzekają, że jest drogo, z drugiej oddajemy nieproporcjonalnie dużo zmieszanych. Czyli najdroższej frakcji.
Mamy też najwięcej kilogramów na łebka w porównaniu do okolicznych samorządów. Burmistrz sugeruje, że zarejestrowanych do opłaty śmieciowej jest dwa tysiące PESEL i za mało. Być może. W Lublinie też różnica wynosi ponad 10 proc.
Pomocna byłaby biogazownia, ale rozumiem mieszkańców sąsiedniej wioski, że nie chcą takiego sąsiedztwa. Powinniśmy ich jakoś przekupić, przekonać, w sumie nie wiem jak.
Gdyby była konkurencja na przetargu na wywóz śmieci z miasta, to cena wozokilometrów mogłaby być ciut niższa. Realnie może zapłacilibyśmy miesięcznie złotówkę mniej.
Reasumując. To nie burmistrz czy radni wyznaczają stawki, jakie co miesiąc wpłacamy za odbiór odpadów. Robisz to Ty Czytelniku, robię to ja oraz nasi sąsiedzi. Codziennie.
Radosław Grudzień
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.