W sporcie łatwo zachwycać się medalami. Trudniej zobaczyć tysiące godzin treningów, zmęczenie, stres, przegrane mecze i momenty zwątpienia, które stoją za jednym wejściem na podium. Właśnie o tej mniej efektownej stronie sukcesu opowiadała uczniom I Liceum Ogólnokształcącego w Radzyniu Karolina Pęk – mistrzyni paraolimpijska w tenisie stołowym, medalistka igrzysk w Londynie, Rio de Janeiro, Tokio i Paryżu.
Spotkanie odbyło się w ramach projektu „Wsparcie szkolnictwa specjalnego na terenie powiatu radzyńskiego”. Główną bohaterką była Karolina Pęk, która bardzo szybko pokazała, że jej historia nie jest kolejną opowieścią o kimś, komu sukces przyszedł łatwo.
Najpierw była piłka nożna
Dziś trudno sobie wyobrazić, że mistrzyni paraolimpijska mogła w ogóle nie zostać tenisistką stołową. A jednak początkowo Karolina Pęk zdecydowanie odmawiała treningów. Prezes klubu z Tarnobrzega przez blisko dwa lata próbował namówić ją na pierwszy trening. Bezskutecznie. Wtedy znacznie bardziej interesowała ją piłka nożna. Trenowała ją nawet w klubowej sekcji razem z chłopcami.
Decyzję, która zmieniła jej życie, podjęła właściwie przypadkiem. Podczas spaceru z mamą znalazła się w pobliżu hali sportowej, gdzie odbywał się trening tenisa stołowego. Mama zaproponowała, żeby zajrzały do środka. Była rakietka, piłeczka i kilka pierwszych odbić. Wystarczyło jedno spotkanie ze sportem, którego wcześniej nie chciała uprawiać.
Reszta jest już historią. – Nie talent, ale ciężka praca – ta myśl wielokrotnie wracała podczas spotkania. Karolina uważa, że talent stanowi zaledwie około 20 procent sukcesu. Pozostałe 80 procent to trening, konsekwencja i codzienna praca.
– Nic się nie wygrywa za darmo. Zawsze codziennie przez kilkanaście lat trzeba ciężko pracować, żeby osiągnąć sukces – mówiła.
I trudno o lepszy przykład niż jej własna kariera. Złoty medal w Paryżu był efektem szesnastu lat treningów. To tysiące godzin spędzonych przy stole, zawody, zwycięstwa, ale również porażki, zmęczenie i dni, kiedy najzwyczajniej w świecie nie ma się ochoty trenować.
Karolina nie udawała przed młodzieżą, że sportowiec zawsze ma motywację. Czasami też jej się nie chce. Wtedy jednak przypomina sobie, że trening jest jej pracą. Nie trzeba mieć każdego dnia ochoty na wysiłek. Czasami trzeba po prostu zrobić swoje.
Złoto wygrywa się piłka po piłce
Jedną z najbardziej przejmujących części spotkania była opowieść o drodze do złotego medalu w Paryżu. Po wygranym półfinale emocje zamiast zniknąć, jeszcze się nasiliły. Karolina wróciła do wioski olimpijskiej i zaczęła odczuwać ogromny stres. Nie mogła zjeść obiadu. Przez kilka godzin praktycznie nic nie jadła, poza bananami.
Przed finałem udało jej się jednak odzyskać spokój. Wiedziała, że jest dobrze przygotowana. Zamiast myśleć o złocie, zaczęła koncentrować się na tym, co dzieje się w danym momencie.
– Nie możemy myśleć: „Gram w finale, czy wygram, czy przegram, czy zostanę mistrzynią?”. Musimy się skupiać na tym, co jest tu i teraz. Grać piłka po piłce – tłumaczyła.
W decydującym secie przegrywała, ale zdołała odwrócić losy spotkania. Przed ostatnią piłką nie myślała już o medalu. Liczyło się tylko to, żeby dobrze zaserwować i dobrze zagrać.
A potem przyszło zwycięstwo. – Nic nie pamiętam – odpowiedziała z uśmiechem, pytana o pierwsze sekundy po zdobyciu złota.
Był to moment sportowego „flow”, kiedy liczy się wyłącznie kolejna akcja. Dopiero później przyszły łzy, emocje i ulga. Na ten medal czekała od czternastego roku życia.
Największym przeciwnikiem może być człowiek sam dla siebie
Karolina Pęk nie próbowała przedstawiać mistrzostwa jako stanu, w którym znika strach. Wręcz przeciwnie. Przyznała, że mistrzyni paraolimpijska również może się bać, stresować i przegrywać.
Przez lata sama nakładała na siebie ogromną presję zwycięstwa. Z czasem zrozumiała, że ta presja może bardziej przeszkadzać niż pomagać.
– Czasami jesteśmy my, sportowcy, największymi przeciwnikami dla siebie – podkreślała. Mówiła również o porażkach. Nadal nie przyjmuje ich łatwo. Różnica polega na tym, że dziś potrafi szybciej wrócić do równowagi. Analizuje błędy, wyciąga wnioski i wraca na trening.
„Chcę być Karoliną Pęk”
W jej historii ważne miejsce zajmują również ludzie, którzy pomogli jej dojść do miejsca, w którym znalazła się dzisiaj. Mama, trenerzy, a także Natalia Partyka, którą Karolina jako dziesięciolatka traktowała jak sportową idolkę.
Podczas jednego z meczów Natalia przyjechała do Tarnobrzega. Mama zrobiła wszystko, aby córka mogła zobaczyć zawodniczkę, którą podziwiała. Kilka lat później obie wspólnie zdobyły medal olimpijski.
Karolina wspominała także moment, gdy jako młoda dziewczynka zobaczyła Natalię odbierającą złoty medal i pomyślała: „Chcę być taka jak ona”.
Z czasem doszła jednak do innego wniosku. Nie trzeba być kopią kogoś, kto osiągnął sukces. Można stworzyć własną historię. – Chcę być Karoliną Pęk – mówiła. To zdanie dobrze oddaje drogę zawodniczki, która zamiast próbować zostać kimś innym, znalazła własny sposób na sport i życie.
Powiedzieli jej, że jest za słaba. Wróciła po dziesięciu latach
Jedna z historii opowiedzianych podczas spotkania mogłaby posłużyć za gotowy scenariusz filmu sportowego. Kiedy Karolina miała 14 lat, marzyła o przeprowadzce do Gdańska i treningach w jednym z najlepszych ośrodków szkoleniowych w Polsce. Przeszła testy, ale usłyszała, że jest jeszcze zbyt słaba, by zostać przyjęta.
Dla młodej zawodniczki mogła być to informacja, która podcina skrzydła. Dla Karoliny stała się dodatkową motywacją. Dziesięć lat później, już jako 24-letnia zawodniczka, przeprowadziła się do tego samego ośrodka. Spotkała tam również trenera, który wcześniej uznał, że nie jest jeszcze wystarczająco dobra.
Historia zatoczyła koło. Tym razem Karolina nie musiała już nikomu niczego udowadniać słowami.
Uczniowie pytali o stres, dyscyplinę i porażki
Rozmowę prowadził nauczyciel I LO i radny powiatu, Robert Mazurek. Po jej zakończeniu uczniowie sami mogli zadawać pytania. Interesowało ich m.in. to, jak budować dyscyplinę, jak radzić sobie ze stresem i jak wracać do formy po porażce.
Karolina opowiadała, że już jako dziecko lubiła mieć uporządkowany rytm dnia. Trening, odpoczynek, kolejny trening. Sport był ważną częścią jej życia od najmłodszych lat. Z uśmiechem przyznała jednak, że z nauką bywało różnie i mama musiała pilnować, aby szkolne obowiązki nie zeszły na dalszy plan.
Jej sposób na stres jest prosty, choć wymaga ćwiczenia: skupić się na konkretnym zadaniu i nie pozwolić, aby wszystko, co dzieje się dookoła, przejęło kontrolę nad głową. To rada, która równie dobrze może przydać się sportowcowi przed finałem, jak uczniowi przed egzaminem.
Mistrzyni nagrodziła szkolnych mistrzów
Spotkanie miało również bardzo konkretny, sportowy akcent. Uhonorowano uczniów, którzy rywalizowali w Mistrzostwach Szkoły w Tenisie Stołowym Dziewcząt i Chłopców.
Wśród dziewcząt zwyciężyła Amelia Czapska, druga była Aleksandra Wiśniewska, a trzecia Kinga Dąbrowska. W rywalizacji chłopców najlepszy okazał się Szymon Mazur, przed Igorem Mazurkiem i Mikołajem Węgrzyniakiem.
Nagrody ufundowane przez starostę radzyńskiego Szczepana Niebrzegowskiego wręczyli wspólnie starosta, dyrektor I LO Ewa Grodzka oraz Karolina Pęk.
Na koniec mistrzyni stanęła przy stole
Na zakończenie nie mogło zabraknąć tego, co w całej historii Karoliny Pęk najważniejsze – tenisa stołowego. W sali czekał stół. Robert Mazurek postanowił rozegrać z mistrzynią krótki sparing. Był śmiech, emocje i brawa. Przez chwilę olimpijskie medale przestały być czymś odległym, znanym tylko z telewizji. Ich właścicielka stała przy stole naprzeciwko uczniów i nauczycieli.
Uczestnicy mogli również zobaczyć z bliska medale zdobyte przez Karolinę podczas igrzysk w Rio de Janeiro, Tokio i Paryżu. Wśród nich znalazł się ten najcenniejszy – złoty medal za zwycięstwo w singlu.
Na koniec Karolina zwróciła się do młodzieży z prostym przesłaniem. Nie trzeba bać się marzeń, stresu ani porażek. Warto natomiast spróbować i zrobić pierwszy krok. – Sport będzie was uczył tych wszystkich emocji – złych i dobrych. I to, jak będziecie sobie radzić w sporcie, pomoże wam też w życiu codziennym – mówiła.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.