To był dzień jak co dzień. 6 lipca br. pochodząca z Ossowy w gminie Wohyń (pow. radzyński) Jowita skończyła pracę w sklepie mięsnym w Rypinie (woj. kujawsko-pomorskie) i wyruszyła w drogę powrotną do domu we wsi Lysiny. Część trasy przejechała za znajomym z pracy, później jechała rowerem. Ostatni raz 30-latka była widziana na leśnej drodze w odległości około kilometra od domu, do którego jednak nie dotarła.
- Ocieplałem akurat dom, widziałem jak Jowita przejeżdżała rowerem. Była sama - mówi w reportażu "Interwencji" w telewizji Polsat Andrzej Kiełpiński, sąsiad zaginionej i ostatnia osoba, która ją widziała.
- Coś musiało się w tej okolicy dziać. Tak naprawdę nikt nie wie, co się stało. To był gorący dzień, więc mogła zasłabnąć, choćby ze względu na temperaturę. Przeszukiwaliśmy cały ten teren, nie ma śladów - dodaje szwagier kobiety przed kamerą "Interwencji".
Z reportażu dowiadujemy się, że Jowita Zielińska jest wdową, tuż po ślubie jej mąż zmarł na nowotwór. Zaginęła dzień przed rocznicą ślubu.
Kobieta ma 170 cm wzrostu, jest szczupłej budowy ciała, ma włosy koloru rudego. Na nodze ma charakterystyczny duży żylak.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.