Na miejscu natychmiast pojawili się funkcjonariusze. Jak ustaliliśmy, śledztwo prowadzone jest w kierunku art. 35 ustawy o ochronie zwierząt, który przewiduje surowe kary za zabicie lub uśmiercenie zwierzęcia. W grę wchodzi nawet do 5 lat więzienia, jeśli czyn miał charakter szczególnie okrutny.
Co się wydarzyło w Brzostówcu?
Według naszych informacji, na posesji znaleziono szczątki, które mogą wskazywać na celowe spalenie zwierzęcia. Materiał dowodowy został zabezpieczony i trafi do biegłego, który ma odpowiedzieć na kluczowe pytanie: do jakiego gatunku należały kości?
Sprawa jest jednak pełna znaków zapytania. Choć doszło do zatrzymania jednej osoby w trakcie czynności wyjaśniających, nikt nie usłyszał zarzutów.
Rzecznik informuje
- Mogę potwierdzić, że funkcjonariusze prowadzą dochodzenie nadzorowane przez prokuraturę. Postępowanie prowadzone jest w kierunku art. 35 ustawy o ochronie zwierząt. Mówimy o odpowiedzialności za zabicie bądź uśmiercenie zwierzęcia. Czynności dotyczą ustępu 2. – czyli możliwości działania ze szczególnym okrucieństwem. W takim przypadku grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Zabezpieczono znalezione w piecu fragmenty kostne – poprzypalane i spopielone. Zostaną przekazane biegłemu do badań. Gromadzony jest materiał dowodowy, przesłuchiwani są świadkowie. Musimy poczekać na finał postępowania. Doszło do zatrzymania osoby w trakcie czynności wyjaśniających, ale nie przedstawiono jej zarzutów. Osoba zgłaszająca wskazała potencjalnego sprawcę, jednak materiał dowodowy nie pozwolił na postawienie zarzutów - informuje rzecznik KPP w Radzyniu, komisarz Piotr Mucha.
Na pytanie, czy chodzi o kogoś z najbliższej rodziny zgłaszającego, rzecznik ucina krótko: – Dobro postępowania – nie chcemy wchodzić w szczegóły. Jest za wcześnie.
Kontrola na posesji, co z innymi zwierzętami?
Sprawa budzi jeszcze większe emocje, bo na tej samej posesji znajdują się inne psy. Przeprowadzono tam pilną kontrolę. Jak ustalono, powiatowy lekarz weterynarii nie stwierdził żadnych nieprawidłowości. Zwierzęta miały być utrzymywane w odpowiednich warunkach, a kontrolujący nie zgłosili zastrzeżeń.
Mieszkańcy w strachu
W Brzostówcu narasta niepokój. Mieszkańcy mówią o szoku i niedowierzaniu. Czy ktoś w ich sąsiedztwie dopuścił się tak drastycznego czynu? Czy odkryte szczątki rzeczywiście należą do zwierzęcia?
Na odpowiedzi trzeba jeszcze poczekać. Śledczy podkreślają, że to dopiero początek dochodzenia.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.