Nawet 10 milionów strat?
Z ustaleń Onetu wynika, że śledczy badają, czy działania Jarosława Kwaska mogły narazić spółkę na straty sięgające nawet 10 mln zł. Zawiadomienie w tej sprawie złożył nowy zarząd PGE Dystrybucja po przeprowadzeniu wewnętrznego audytu.
Na celowniku znalazły się przede wszystkim wypłaty wysokich premii, zawieranie umów o zakazie konkurencji i decyzje kadrowe podejmowane tuż przed zmianą władzy.
"Lojalki" za miliony
Jednym z głównych wątków sprawy są umowy o zakazie konkurencji. W ich wyniku pracownicy nie mogli w trakcie i po zatrudnieniu poprowadzić działalności konkurencyjnej wobec spółki zarządzanej przez Kwaska. Rzecz jasna dostawali za to pieniądze. Jak opisuje Onet, w czasie kierowania spółką Jarosław Kwasek miał podpisać aż 36 takich umów o łącznej wartości ponad 10,4 mln zł.
Co budzi największe kontrowersje? Część z nich zawarto tuż po wyborach parlamentarnych w 2023 roku - w momencie, gdy było już jasne, że w spółkach Skarbu Państwa dojdzie do zmian kadrowych. Dodatkowo wiele umów dotyczyło osób z krótkim stażem pracy, nie można było ich wypowiedzieć, a ich zasadność została zakwestionowana w audycie.
Premie "bez uzasadnienia"
Kolejny zarzut dotyczy wypłat premii. W 2023 roku ich wartość przekroczyła 8 mln zł, mimo że plan zakładał około 5,6 mln zł. Jak wynika z ustaleń Onetu, część nagród przyznawano bez wskazania powodów, a pieniądze trafiały do wybranych osób z kierownictwa, w tym żony byłego wicemarszałka województwa Marty Mulawy. Zdarzały się wypłaty nawet dla osób już niepracujących w spółce!
Kontrowersje wokół zatrudnienia
Duże emocje budzi także sprawa zatrudnienia i kariery jednej z osób powiązanych politycznie. Audyt wykazał m.in. szybkie awanse, niemal podwojenie wynagrodzenia w krótkim czasie (dotyczy Marty Mulawy, żony Michała Mulawy, byłego wicemarszałka województwa), a także objęcie stanowiska mimo braku wymaganych kwalifikacji.
Pojawiły się również pytania o wydatki marketingowe i darowizny, które w pewnym momencie wzrosły nawet kilkukrotnie.
Jest śledztwo, ale bez zarzutów
Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Postępowanie prowadzone jest "w sprawie", co oznacza, że na razie nikomu nie postawiono zarzutów.
Śledczy zabezpieczyli dokumenty i przesłuchują świadków. Co istotne, jak podaje Onet, sam Jarosław Kwasek nie został jeszcze przesłuchany.
"Nie mam sobie nic do zarzucenia"
Były prezes w rozmowie z Onetem odpiera zarzuty. Twierdzi, że wszystkie decyzje były zgodne z procedurami, a sprawa ma charakter polityczny.
- Nie mam sobie nic do zarzucenia. Spółka się rozwijała - przekonuje. Podobnie sytuację ocenia drugi z bohaterów śledztwa, związkowiec, którego działania również bada prokuratura.
Obecnie pochodzący z Radzynia Podlaskiego Jarosław Kwasek pełni funkcję członka zarządu województwa lubelskiego. Jest związany z Prawem i Sprawiedliwością
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.