Najpierw była mieszkanka, która sama, bez rozgłosu, porządkowała teren. Później pojawiła się publikacja, która pokazała sprawę szerzej. I dopiero wtedy urząd zareagował. Dziś efekt widać gołym okiem. Teren został uprzątnięty, problem rozwiązany, a miejsce wygląda tak, jak powinno od początku.
Sam burmistrz przyznaje wprost — sprawa powinna zostać załatwiona szybciej. Podkreśla też, że dopiero nagłośnienie tematu i jego bezpośrednie przekazanie uruchomiło działania. To kolejny przykład, że opisywanie lokalnych problemów ma sens. Jako Wspólnota Radzyńska nie tylko informujemy — realnie wpływamy na to, co dzieje się w mieście.
Bez publikacji temat nadal mógłby „czekać”. Po publikacji został rozwiązany. Warto wspierać nasze media!
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.