reklama

A właśnie że się wychylać. Jak Krzysiek. Mówię, jak jest

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: redakcja

A właśnie że się wychylać. Jak Krzysiek. Mówię, jak jest - Zdjęcie główne
Opis: Zbigniew Smółko

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Aż niedźwiedź z herbu ryczy. Radzyńskie opiniePamiętacie te napisy na tabliczkach na oknach w pociągu: prosimy nie wychylać się! Może w podróży to i dobra zasada, ale chyba życie nie miałoby uroku, gdyby nie te cudowne, kolorowe momenty, kiedy się właśnie wychylimy. Zrobimy coś nieszablonowego, naszego, własnego, w nosie mając, co myślą o nas inni, zwłaszcza ci, co nas mogą... Mogą nam na przykład tabliczkę przykręcić. A najlepszym przykładem jest mój zacny kolega z Radzynia, Krzysiek Gajdzicki.
reklama

To jest taki typ, który nie może usiedzieć w miejscu. Poznałem go ze dwadzieścia lat temu, bodajże przy okazji układania jakichś planów politycznych. Już wtedy był chyba emerytowanym policjantem. Ale ja, wówczas młodzieniaszek, nadążyć za nim nie mogłem, bo on wiecznie coś robił. Potem skoncentrował się na pracy w radzyńskim Caritasie, którym zarządza do tej pory. A to jest ogrom roboty. Bardzo różnorodnej, bo różne ludzie mają biedy i potrzeby. Wieczne zbieranie darów, ich dystrybuowanie, docieranie do ludzi po obu stronach procesu pomagania. Wszystko po cichu, bez efektownych finałów, fajerwerków, wsparcia mediów. Benedyktyńska iście robota przy której, jak mawiała moja babcia: "końca brzega nie widać...". Temat bardziej na reportaż niż felieton. 

Ale to nie koniec wychylania się. Do tego już przywykliśmy i "Krzysiek z Caritasu" stał się elementem krajobrazu powiatu. Wystawcie sobie: zachodzę ci ja do Pałacu, a tam w bocznej sali koło restauracji Krzysiek rozkłada wystawę! Otóż okazuje się, że ma jeszcze dwie pasje, o których, owszem, kiedyś tam wspominał. Że zbiera modele samochodów policyjnych i że maluje sceny z bajek. Tyle że okazało się, że tych samochodów są grube dziesiątki (a podobno nie wszystkie przywiózł...). Do każdego jest historia, do niektórych i wspomnienie. A bajki... Mieliśmy z kilkoma osobami świetną zabawę, bo ci młodsi, jak się okazało, kompletnie nie kojarzą naszych dziaderskich klimatów. Strach powiedzieć, ale nie czytają Kajka i Kokosza, nie znają przygód Baltazara Gąbki (carramba...), nie znają nawet psa Huckleberry. A tu Krzysiek swoimi pracami na chwilę przeniósł nas w dzieciństwo. Bajki, resoraki, polonez z napisem Milicja... Cudo!
Nie pamiętam, żebym na jakiejś wystawie stał między eksponatami i się po prostu cieszył.  Chyba dawno nie. 
Jak to dobrze, że się Krzysiek Gajdzicki z tym wychylił. Cudny prezent dla małych i dużych. Aż zaskakuje, jakie dobro może być proste. Dzięki. 

reklama

Zbigniew Smółko

Zobacz również: Felietony innych autorów

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo