Rubryka funkcjonuje już pół roku, pora więc na drobny czytelniczy remanent.
Największą frajdą dla autora jest moment, kiedy ludzie dają mu znać, że ktoś to w ogóle czyta. Nawet że się fundamentalnie nie zgadza, wkurza, ma za złe i autora razem z całą gazetą serdecznie namawia, żeby zajął się tłuczeniem kamieni albo hodowlą pieczarek (bardzo ponoć intratne zajęcie...)
Ale czyta!
Nie zawsze są to listy do redakcji, często jest to nerwowy telefon albo złapanie za guzik za ulicy. Jednak każdy odzew jest ciekawy. Pamiętam jedną redakcję, w której zostałem cichcem poproszony przez naczelnego, żebym przysyłał listy do kolegów, bo to pozytywnie wpływa na morale zespołu. W krańcowej fazie eksperymentu pisałem artykuł, potem polemikę i jeszcze ze dwa listy do redakcji...
We Wspólnocie oczywiście najwięcej emocji wywołuje... kącik kulinarny. Pal sześć piłkę nożną, pal sześć jakieś historyczne ploty o nieżywych ludziach (chyba że napiszę, nieważne czy dobrze czy źle o Żydach - wtedy się zawsze paru gości uruchomi!). Kuchnia - o, to poważna sprawa! Najbardziej lubię: Panie Zbyszku, pana żona to musi mieć z panem dobrze! Jasne, święta prawda, ale nikt nie myśli o mnie. Bo ja to mam najgorzej przed Bożym Narodzeniem, kiedy te wszystkie flądry piszą listy do świętego Mikołaja żeby im dobrego męża przyniósł. Ja w tym roku w grudniu przeżyłem cztery próby porwania przez renifery!
Ale tak nieco bardziej serio.
Ostatnio kilka razy musiałem odpowiedzieć dlaczego, sam będąc radnym, rzadko komentuję bieżącą politykę. A dokładnie brzmiało to tak: a co ty zasadniczo myślisz o tym, co robi burmistrz Jakubowski. Oczekiwanie rozumiem bo rzeczywiście w zasadzie co tydzień chłop sumiennie dostarcza - bardzo różnorodnych - inspiracji i jęzor świerzbi okrutnie. Nie ma w tym jednak żadnej politycznej strategii. Po prostu od 15 lat, od kiedy zostałem radnym powiatowym, z żelazną konsekwencją przestrzegam zasady niekomentowania a już, broń Boże krytykowania, tego, co robią samorządy gminne (z pewnym wyjątkiem w moim Wohyniu, ale tu mówię jako jeden z sześciu tysięcy obywateli). Mogę kurtuazyjnie pogratulować, docenić jakiś sympatyczny drobiazg, ale od politycznej wiwisekcji są bezpośrednio zainteresowani. I tak niech zostanie. Zbigniew Smółko
Zobacz również: (Felietony innych autorów)
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.