Od początku nowego roku (piszę małą literą, bo używam sformułowania nie jako nazwy święta, lecz jako cezury czasowej) wszystkie nazwy mieszkańców np. Radzynianin i kolokwialnie Radzyniak piszemy wielką literą. Dopuszczalne będzie również nieprawidłowe dotychczas mówienie "Z dużej litery", co ja osobiście uważam za rusycyzm.
Nazwy mieszkańców wsi np. Bedlnianin, Bialczanin, Białkowianin, Brzostówianin, Braniczanin, Głównianin, Jaszczanin lub Jaskowianin Maryninianin, Paszkowianin lub Paszkowiak, żeby nie było "Paszczanin", Radowczanin, Siedlanowianin, Stasinowianin, Ustrzeszanin, Turowianin" Zabielanin, z alternatywnymi końcówkami (bardziej potocznymi -ak, np. Zabielak także mieszkańcy dzielnic: Koszarowianin i raczej pogardliwie Koszarowiec i Satunianin albo Nadwitnianin alternatywnie: Nadwitniak, Oprawianin – a nie Orawca!!!).
Dodatkowo wielką literą będziemy pisać nazwy wyrobów pochodzących od dotychczasowych nazw własnych, zatem, ser Radamer, Serenada, a sękacz z fabryki górniczej – nie wiem, przyznaję, być może sękacz Górniczy?
Rada uznała, że wprowadzenie tych zmian, dotyczących wyłącznie tzw. konwencjonalnych zasad pisowni, przyniesie korzyści. Znowu się nie zgadzam. Gwałci się fundamentalne zasady pisowni polskiej, a są nimi – przypominam dla laików ortograficznych trzy: historyczna (wynikająca z przeszłości wyrazów, np. dawna cora, a dziś córka, czy też wymienne "r" morze, bo morski, ale "może" dziś do ciebie przyjdę, bo móc, morfologiczna (związana z budową leksemu), np. podomka, bo po domu, ale nie podgardle dziecięce, bo pod gardłem tylko śliniaczek i umowna (oczywista, wynikająca z ustalonej umowy lub zwyczaju). Dlaczego jedziemy do Bork, a nie do Borków – bo tak nakazuje uzus, czyli powszechność zwyczajowa użycia. Z tego samego powodu tworzymy zestrój akcentowy "Staráwieś" z akcentem na przedostatnią sylabę, a nie wymawiamy jako dwa oddzielne wyrazy: Stara Wieś. Co jeszcze się zmieni, a niekoniecznie dotyczy nas lokalnie?
Dopuszczenie alternatywnego zapisu (małą lub wielką literą) nieoficjalnych nazw etnicznych, takich jak kitajec lub Kitajec, jugol lub Jugol, angol lub Angol, żabojad lub Żabojad, szkop lub Szkop, makaroniarz lub Makaroniarz. Co będzie z murzynem i żydem Rada nie pisze, ale można się domyślić stosowania wielkiej litery, ja i tak pozostanę przy tradycyjnym sformułowaniu. A Muzułmanin (nie Muzułman!) Katolik, Prawosławny czy Kościół jako instytucja a nie budowla? Nie wiadomo.
Dobre jest wprowadzenie rozdzielnej pisowni cząstek -bym, -byś, -by, -byśmy, -byście po spójnikach – osobno!, np. Zastanawiam się, czy by nie pojechać na Opraw lub na Budzyń. Ale już z czasownikami w formie osobowej – jak dotychczas – razem, np. zjadłbym Radamer.
Za pożyteczne uważam ustanowienie bezwyjątkowej pisowni łącznej nie- z imiesłowami odmiennymi (bez względu na interpretację znaczeniową: czasownikową lub przymiotnikową), tj. zniesienie wyjątku zezwalającego na "świadomą pisownię rozdzielną". Pamiętam dylematy nauczycieli – nie tylko polonistów z pisownią "uczeń nieklasyfikowany" teraz problem znika. Dawniej Grób Nieznanego Żołnierza – łącznie, a spotkałem nie znanego mi osobnika – rozdzielnie. Czy też przedział dla niepalących i wyszedł z wagonu facet nie palący cygar.
Dalej: Ujednolicenie zapisu (małą literą) przymiotników tworzonych od nazw osobowych, zakończonych na -owski, bez względu na to, czy ich interpretacja jest dzierżawcza (odpowiadają na pytanie czyj sweter (nie swetr!) ojcowy), czy też jakościowa (odp. na pytanie jaki?), np. poemat świciowy epoka rębkowa, koncert kawsowcowy, koncepcja jakubowska czy wiersz wasakowy.
Przymiotniki tworzone od imion (rzadziej od nazwisk), zakończone na -owy, -in (-yn), -ów, mające charakter archaiczny, będą mogły być zapisywane małą lub wielką literą, np. jackowe dzieci lub Jackowe dzieci; poezja Musiatowiczowska, bo musiatowiczowa to jednak żona poety; zosina lalka lub Zosina lalka, podobnie matczyna troska czy jacków dom.
P. S.
Tylko kogo to interesuje? Poza tym w wyniku tych zmian tracę możliwość pomądrzenia się, co – jak wiecie – uwielbiam i często służę jako telefoniczny poradnik językowy. Na koniec anegdota. Dawno temu pewna młoda wówczas i niestara dzisiaj polonistka zadała dzieciom w 3. kl. SP wypisanie z tekstu związków frazeologicznych. I rozdzwoniły się telefony. Co ta (tu pominę epitety) chce, jak pomóc? Pomogłem i wyjaśniłem. Niedoświadczonej nauczycielce pomyliło się hasło programowe z tematem lekcji. A sprawa jest bajecznie prosta: użyła ona neologizmu semantycznego o niejasnej proweniencji, nie biorąc pod uwagę, że wyrażenia semiotycznie relewantne nie są przedmiotem nauczania dostępnym dla wszystkich, choć przecie wszyscy język polski doskonale znają.
Andrzej Kotyła
Zobacz również: (Felietony innych autorów)
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.