reklama

Przez żołądek do serca i portfela turysty. Mówię, jak jest

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: redakcja

Przez żołądek do serca i portfela turysty. Mówię, jak jest - Zdjęcie główne
Opis: Zbigniew Smółko

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Aż niedźwiedź z herbu ryczy. Radzyńskie opinieKąkolewnica nie dlatego jest w moich oczach kulinarną stolicą powiatu, że dobry Bóg akurat tamtejsze panie obdarował szczególnym wyczuciem smaku, aromatu i poczuciem estetyki. Talenty w tej dziedzinie rozłożone są zapewne dość równomiernie.
reklama

 W każdej wsi w zasadzie istnieje jakaś oryginalna albo chociaż ciekawa tradycja, którą nie tylko można się pochwalić, ale też budować wokół niej poczucie wspólnoty. Wszędzie jest i wszędzie można - ale w Kąkolewnicy to zrobili. Tutaj ukłon dla pani dyrektor Bożeny Adamowicz, która zmobilizowała tamtejsze Koła Gospodyń Wiejskich (to jest siła!!!) do zarejestrowania ich na prowadzonej przez marszałka województwa liście produktów tradycyjnych. Trafiło tam bodajże siedemnaście receptur, z których każda jest takim samym elementem kultury ludowej ja strój, stary obraz czy piosenka.

Jednym z elementów tego świadomie i konsekwentnie przez lata prowadzonego procesu jest, jedna z najciekawszych imprez kulinarno-towarzyskich regionu, czyli kąkolewnickich Pierogach. Przy tej okazji już siódmy raz miałem zaszczyt przewodniczyć jury w konkursie nalewkowym. Pomysł na taką rywalizację wymyśliła Lokalna Grupa Działania "Zapiecek" - a dokładnie jej nieodżałowana pierwsza pani prezes, Kasia Grudzień... Bo, po pierwsze, fajnie jest w środku zimy otworzyć butelkę i poczuć aromat lata i jesieni. Po drugie zaś tradycja wytwarzania takich napojów jest elementem dawnej tradycji dworków szlacheckich, których "apteczki" były jednym z najważniejszych punktów. I o to trzeba dbać.

reklama

Ale czy to jest rzeczywiście ważne i potrzebne i, poza miłym spędzeniem czasu mieć jakieś wymierne konsekwencje? Bardzo często, oprowadzając wycieczki po Radzyniu i okolicach, słyszę pytanie o produkty regionalne, możliwość zjedzenia czegoś "lokalnego", o jakąś tutejszą specjalność, coś jak drohiczyńskie zaguby, piróg biłgorajski czy białostocką kiszkę ziemniaczaną. A już w zasadzie obowiązkowe jest pytanie o miejscowe tradycyjne alkohole, czy browar regionalny czy, "wie pan a wy na Podlasiu, to wie pan, gdzie można dostać...?". 
Nie mając do dyspozycji gór ani jezior, stawiać musimy właśnie na "turystykę doznań" i "turystykę uczestniczącą". A i sami będziemy z tego mieć mnóstwo frajdy. 

Zbigniew Smółko

reklama
reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo