reklama

Starosto, burmistrzu, wójcie, uczynię to za Was... tylko mnie zatrudnijcie!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: redakcja

Starosto, burmistrzu, wójcie, uczynię to za Was... tylko mnie zatrudnijcie! - Zdjęcie główne
Opis: Andrzej Kotyła

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Aż niedźwiedź z herbu ryczy. Radzyńskie opinieOczywiście nie szukam pracy i na brak zajęć nie narzekam, ale – czytając i oglądając media lokalne – wyobraziłem sobie, że jestem w stanie przyjść z pomocą zapracowanym włodarzom naszym szczebla wszelakiego.
reklama

Drodzy moi Tytani pracy! 

Zgłaszam gotowość zastąpienia Was w całej masie czynności, wystąpień i posiedzeń niewymagających żadnych absolutnie kwalifikacji do pełnienia zaszczytnych funkcji, na jakie nie całkiem nieprzypadkowo rzucił Was los. Oferuję swe usługi niedrogo – wystarczy miesięczna średnia krajowa, co jest o wiele mniej aniżeli Wasze – moim zdaniem – i tak zbyt niskie zarobki.

 

Zastąpię Was wszędzie, gdzie obecność Wasza wydaje się nieodzowna i brutalnie odrywa Was od obowiązków, które stanowią istotę przewidzianego w ustawodawstwie o samorządzie terytorialnym i wszelkim innym prawie stanowionym kanonu czynności wynikających ze sprawowanej funkcji.

reklama

Będę za was przemawiał podczas wszelkich spotkań oraz wszystkich ważnych i mniej istotnych uroczystości, jak: otwarcia, inauguracje, wernisaże, koncerty, ceremonie złożenia hołdu, kwiatów, życzeń, poświęcenia, rocznice i jubileusze, przecięcia wstęgi, spotkania (opłatkowe, kół gospodyń, stowarzyszeń cyklistów, szachistów, miłośników maszerowania z kijkami i szydełkowania), a nawet nabożeństwa i wszelkie celebracje świeckie.

Jestem uniwersalny – napiszę i powiem wszystko, co będzie wyrazem Waszej intencji, wskazówki oraz idei. Mogę obiecywać, deklarować, chwalić się, a nawet kłamać w Waszym imieniu. Mogę zapewniać, przekonywać, wyjaśniać i prostować. Będę jako Wasz reprezentant rozdawał nagrody, dzielił zaszczyty, czynił honory, odbierał, wyrazy wdzięczności, przejawy lojalności i prezenty. Wszyscy bowiem mamy tę świadomość, że Wasza kampania wyborcza rozpoczęła się dokładnie w dniu startu obecnie trwającej kadencji.

reklama

A pomyślcie, jakie to oszczędności! Wystarczy raz na rok świeży garnitur z napisem "Reprezentant" i wymienną wkładką ze słowami: STAROSTY, BURMISTRZA, WÓJTA, ew. CZŁONKA, np. zarządu, rady itp. Koszule sam sobie będę prał i prasował. Jedna pensja zamiast wielu, a na wasze miejsce, kiedy już na pewno okażecie się zbędni, jakieś pół etatu kierownika urzędu, żeby podpisywał pisma, których Wy i tak nie jesteście autorami. Natomiast decyzje strategiczne dla zarządzanych terenów? Te podejmie rada, wszak w naszym samorządzie zasiadają sami wybitni fachowcy od: marketingu, ekonomii, prawa, budownictwa, edukacji, zdrowia, obronności oraz duchowości... no, właściwie od wszystkiego.

Prawda jest wszelako taka, że te fety, hece i balangi są dla Was przede wszystkim źródłem pijaru, autoreklamy i podbijania popularności, a dopiero w następnej kolejności wątpliwie służą społeczeństwu, które wywindowało Was na piedestał. Aby z niego nie spaść, gotowi jesteście być sponsorami, patronami i klakierami wszystkiego, co przysporzy Wam splendoru. I nie daj Bóg znaleźć się w skórze takich, co by powitali Was w nieodpowiedniej kolejności, posadzili w nieadekwatnym sąsiedztwie, lub – co nie dajcie wszyscy Święci – pominął. Tego zapewne dosięgnie surowa ręka Waszej nieomylności, a już z całą pewnością łaski wyrażonej chociażby w przyszłorocznym dofinansowaniu.

reklama

P. S.

Jedna tylko zagadka spokojnie spać mi nie daje. Gdy ja tak w pocie czoła będę Was reprezentował, zastępował, świecił za Was oczami, palił się za Was ze wstydu, odbierał fałszywe zazwyczaj hołdy, ocieplał Wasz wizerunek i ocierał zaplute szkła okularów, TO CO WY WTEDY BĘDZIECIE ROBILI? 

A w starostwie oszczędność będzie podwójna, a nawet potrójna, bo nasz Starosta prawie wszędzie chodzi w obstawie zastępcy i co najmniej jednego członka zarządu powiatu. Jak za dawnych lat w patrolu milicyjnym (dwaj funkcjonariusze i ormowiec) – jeden potrafił pisać, drugi czytać, a trzeci rozumiał, "o co się rozchodzi".

Andrzej Kotyła

reklama
reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo