reklama

Dziś wychodzę poza Radzyń, bo próbuję zrozumieć seniorów... Szpila Andrzeja Kotyły

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: redakcja

Dziś wychodzę poza Radzyń, bo próbuję zrozumieć seniorów... Szpila Andrzeja Kotyły - Zdjęcie główne
Opis: Andrzej Kotyła

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Aż niedźwiedź z herbu ryczy. Radzyńskie opinie... i nie udaje mi się, chociaż sam zaliczam się już do grupy wiekowej 60 grubo ponad+. I to jest jedyne coś tam plus, które, aczkolwiek z niechęcią, akceptuję.
reklama

Osoby w wieku 60+, 70+ i 80+ przeżyły połowę lub więcej aniżeli połowę swego życia w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, która – według doktryny – państwem w pełni komunistycznym nigdy się nie stała, ale prawie całe to pokolenie bardziej lub mniej aktywnie wspierało coś, co z języka obowiązującego wówczas (1945 – 1989) w ZSRR nazywało się "strojką socjalizma". Nawet ci, którym z socjalizmem było nie po drodze, w jakiś tam – bierny sposób – uczestniczyli w jego budowie, wszak z czegoś trzeba było żyć. No i co z tego wyszło? NIC!!! PLAJTA NA CAŁEGO! POŁOWA (lub więcej) ŻYCIA ZMARNOWANA, dosadniej: POSZŁA SIĘ...

Teraz będzie nie o wszystkich, ale o zdecydowanej większości. Do kościoła chodziło się z rzadka, trochę chyłkiem, bo przecież było się w zdecydowanej większości wierzących. Dzieci do komunii się posyłało – często, piastując eksponowane stanowiska nawet szczebla powiatowego, w sąsiedniej parafii – dla kamuflażu. Do PZPR (nie wszyscy, ale w szczytowym okresie roku 1980 ponad 3 miliony!) się należało, bo należeć należało, ale biernie, tak trochę, jak w znanym powiedzonku PANU BOGU ŚWIECZKĘ, A DIABŁU OGAREK. Pracowało się w miarę uczciwie, kradnąc (nie wszyscy!) umiarkowanie – tyle, co inni, bo przecież, jak mawiano: Z PAŃSTWOWEGO WZIĄĆ TO NIE GRZECH. Na pochody pierwszomajowe się chodziło z demonstracyjnie okazywanym entuzjazmem, ale bez przekonania – a jak się po 1989 roku okazać miało – nawet z obrzydzeniem.

reklama

Potem nastąpił koniec, krach państwa quasi-komunistycznego, a zarazem upadek ideologii wyssanej z propagandowym mlekiem matki – ojczyzny. Pustka, niemoc, poczucie winy? Należało gorączkowo poszukać katharsis – jakiegoś oczyszczenia umożliwiającego komfortowe przejście do porządku dziennego nad kwestią odpowiedzialności za okres komunizmu. Zatem realizacja prostego schematu: fanatyczny, z nadgorliwością neofity, powrót na łono Kościoła (moherowe berety?) często, ale nie zawsze wstąpienie do SOLIDARNOŚCI – jeszcze z hasłem: socjalizm tak – wypaczenia nie! Zaangażowanie po stronie wszystkich, którzy nie chcą podzielić losu tych, co zamiast liści...

Co z dawnego czasu ostało się w siwej lub siwiejącej – jeśli nie łysej – głowie? Pozostała tęsknota za tym, że wszystkim należy się po równo, marzenie o mocnej i nienaruszalnej władzy, silna potrzeba piastowania nienawiści do realnych, potencjalnych i urojonych przeciwników (wtedy reakcja, zatrute jej karły, Żydzi, cykliści, spekulanci, kułacy, bikiniarze i inni – teraz osoby LGBT, uchodźcy, słabo zdefiniowani lewacy, nadal Żydzi, pedofile (ale wyłącznie świeccy), ateiści i inni dewianci). Pustkę i tę tęsknotę, tę nostalgię oraz głębokie niezrealizowane pragnienia zapełniał skutecznie przez jakiś czas mały (dosłownie i metaforycznie) niemal osiemdziesięcioletni przedstawiciel tego samego pokolenia – człowiek skrzywdzony przez los i nieszczęśliwy, w dodatku pałający zemstą za coś, czemu sam jest winien i także pragnący wyzwolić się komfortowo – łapami swoich tępych funkcjonariuszy – z poczucia winy i odpowiedzialności. W imię władzy niszczył państwo, praworządność, ale swemu pokoleniu zapewniał oportunistyczne trwanie w przekonaniu, że nie zmarnowało swego życia.

reklama

Po oddaniu władzy pogrąża się w bredniach coraz głębiej, straszy Unią Europejską, utratą suwerenności,  regermanizacją, wpływem migrantów, lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych, zubożeniem po wejściu do strefy euro... Być może to jest jakieś wytłumaczenie, dlaczego tak trudno zrozumieć seniorów?

P. S.

Zapewne wytłumaczenie to – niepełne i tendencyjne, mocno subiektywne i nieoparte o fundament pogłębionych badań socjologicznych – uzupełnia w jakiejś mierze cytowany poniżej fragment piosenki Andrzeja Sikorowskiego: Nim na pożarcie rzucą nas tłumom, chcemy powiedzieć niektórym gościom – to nie tęsknota jest za komuną, to jest tęsknota za młodością!

Andrzej Kotyła

reklama

Zobacz również: Felietony innych autorów

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo