TAK mówię również wobec mojego miasta rodzinnego, w którym się wychowałem, chodziłem do przedszkola, szkół, pracowałem i żyję, chociaż się w nim nie urodziłem. Podobnie myślę o wszystkich, których dobry los rzucił do naszego wspólnego Radzynia, zatem o tych, którzy świadomie wybrali to miejsce, aby tu żyć i pracować, przybyli tu za swoimi "rdzennymi dla tego miejsca" współmałżonkami, za pracą albo w wyniku jakichkolwiek innych okoliczności.
Nie dzielę mieszkańców grodu nad Białką według popularnego onegdaj schematu – na "krzoki" i "ptoki", gdyż nie uważam ani jednych, ani drugich za, pod jakimkolwiek względem, lepszych lub gorszych. Mamy w Radzyniu przykłady wielu ludzi pochodzących "spoza", urodzonych i wychowanych gdzie indziej, którzy w istotny sposób przyczynili się do rozwoju swojej nowej "małej ojczyzny". Przykłady można mnożyć. Mieliśmy tu i burmistrzów, i przewodniczących samorządów, i starostów, i radnych, i prezesów, i lekarzy, i prawników, i nauczycieli.... cała armia "ptoków"! Na pewno nie urodzili się, często też nie dorastali w Radzyniu, a wybieraliśmy ich na funkcje, korzystaliśmy z ich wykształcenia, pracy, a także oddania. I czynimy to nadal. Tak też zapewne będzie się działo w przyszłości pomimo popiskujących gdzieniegdzie głosów o wyższości – że tak się wyrażę – tutejszego potencjału ludzkiego.
Daliśmy też innym miastom sporo wartościowych osób pochodzących stąd. Przypominam sobie wesoły autobus powstały po reformie administracyjnej 1975 roku, który miał w przyszytej na okoliczność nazwie ADOR (Autobus Dobrowolnych Ofiar Reorganizacji) i przez lata woził Radzynian do pracy w Białej Podlaskiej – wówczas świeżej stolicy województwa. Pamiętam też powiedzonko długo funkcjonujące w społeczeństwie: ZAMIENIĘ WYŻSZE WYKSZTAŁCENIE NA RADZYŃSKIE POCHODZENIE, którego wymowy inteligentnemu czytelnikowi – a takimi wyłącznie się szczycę – tłumaczyć nawet nie wypada.
Jeżeli Radzyń ma być dla Radzynian, to niechże oni wszyscy – o ile żyją – powrócą na Radzynia łono, co oczywiście uważam za niemożliwe, tak jak to, żeby Radzyń był tylko dla Radzyniaków, a Polska tylko dla Polaków. Bo jeśli tak by miało być, to niech wróci do Polski – wszak jest ona dla nich – 850 000 zamieszkałych np. w Anglii Polaków. Niech wróci pozostałe 15, może 20, a może więcej milionów naszych rodaków, którzy zamieszkują poza Polską i cieszą się gościnnością mieszkańców wszystkich kontynentów świata.
Z nieukrywanym wstydem przytaczam więc nacjonalistyczne, szowinistyczne hasła: "Obronimy Europę", "Nie nasze wojny", "Nie nasza kultura", "Nie nasi imigranci", "Nie dla uchodźców", "Tęcza nie dla nas", "Tylko biała rasa, reszta ssie..." i inne, jeszcze gorsze. A zatem znowu pokojowo i po bożemu: rżnij innego, goń innowiercę, prawda jest prawdziwa, gdy jest nasza, kultura i religia też.
Otóż nie tylko my, Polacy jesteśmy patriotami, nie tylko my, urodzeni w naszym mieście Radzynianie jesteśmy pożyteczni, nie tylko my wyznajemy jedynie słuszną religię, bo tak samo o swoim wyznaniu myślą też inni Chrześcijanie – Prawosławni, Protestanci, ale także: Starozakonni, Islamiści, Buddyści, Hinduiści z niezliczonymi swych religii odmianami. W tym też kontekście obawiam się, że postulat rozdziału Kościoła od Państwa może przestać być aktualny, bo Kościół wcześniej oddzieli od siebie wielu swoich wiernych.
P. S.
Hasło "Polska dla Polaków!" wywodzące się z idei mesjanistycznych, jest sloganem ruchu nacjonalistycznego w Polsce, przez różne grupy i ideologów narodowych, symbolizując dążenie do wyłączności etnicznej i suwerenności narodowej. I bardzo dobrze, ale i Polska, i Radzyń są dla wszystkich ZAMIESZKAŁYCH TUTAJ OBYWATELI. KORZYSTAJĄCYCH Z PRZYSŁUGUJĄCYCH IM ZAGWARANTOWANYCH KONSTYTUCJA PRAW.
Andrzej Kotyła
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.