reklama

Biała plama w dziejach Radzynia. Szpila Andrzeja Kotyły

Opublikowano:
Autor: redakcja

Biała plama w dziejach Radzynia. Szpila Andrzeja Kotyły - Zdjęcie główne
Opis: Andrzej Kotyła

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Aż niedźwiedź z herbu ryczy. Radzyńskie opinieWstydliwe ślady przeszłości wracają w nowej formie? Na placu szkolnym radzyńskiego I LO, nieopodal ogrodzenia od strony ul. Partyzantów, rośnie dumnie piękny dąb posadzony tu w 1974 roku. Z informacji zamieszczonej na wygrawerowanej tabliczce zamocowanej u podnóża drzewa wynika, że tenże dąb, cyt.:"Otrzymał w Jubileuszowym Roku 1000-lecia Chrztu Polski imię MIESZKO z inicjatywy Stowarzyszenia Przyjaciół I Liceum Ogólnokształcącego w Radzyniu Podlaskim".
reklama

Wiemy zatem, kto inicjował tę historyczną przemianę. Nic nie wiadomo jednak o tym, kto nadał "Mieszkowi" imię pogańskiego do 966 r władcy Polan, kto go (tego dęba) ochrzcił, czy było poświęcenie, czy jest na to jakiś akt chrztu lub inny dokument. Z napisu pod dębem to nie wynika. Nie znalazłem też śladu wiedzy na ten temat w internetowej historii placówki. Nic także nie wiadomo o tym, czy istnieje jakaś bumaga odbierająca drzewu jego poprzednie miano.

Przeczytałem natomiast na portalu I LO, że w roku szk. 1954/55, pod kierownictwem ówczesnego dyr. szkoły Mieczysława Stagrowskiego, rozpoczęto starania Rady Pedagogicznej o nadanie Liceum imienia "Manifestu Lipcowego", co było jednym z elementów obchodów 10-lecia placówki. Jednak dopiero na swe 20-lecie, w lutym 1964 r., szkoła otrzymała zaszczytne i wyczekiwane to miano. Działo się to pod kierownictwem innego już dyrektora Mieczysława Sawickiego (ps. "Siwy").

reklama

Ten sam dyrektor, dziesięć lat później, w roku 1974, gdy cały – jak się wówczas wydawało – naród polski radośnie świętował trzydziestolecie PRL, kazał oddelegować z zajęć przewidzianych planem lekcyjnym czteroosobowy uczniowski zespół (ku jego – tego zespołu – niekłamanej radości) do wykonania zadania specjalnego. W celu realizacji tegoż czwórka pierwszoklasistów oddana została do dyspozycji miejscowego Nadleśnictwa i przewieziona samochodem marki ŻUK, na pace, do okolicznego lasu "Feliksówka", gdzie wskazano jej miejsce w lokalnym zagajniku. W miejscu tym wyznaczono ponad dwumetrowej wysokości sadzonkę dębu, który polecono uczniom wykopać z ziemi razem z metrową wokół pnia drzewka warstwą gleby. Po trwającej ok. czterech godzin robocie sadzonkę ową zawinięto w folię razem z otaczającą ją ziemią, załadowano na żuka i przewieziono w okolice radzyńskiego LO, gdzie ci sami uczniowie posadzili dąb, który rośnie tam do dziś.

reklama

Jakiś czas potem odbyło się uroczyste (dysponuję fotografiami!) proklamowanie dębu jako PAMIĄTKI TRZYDZIESTOLECIA PRL. Były władze partyjne i państwowe z miasta, powiatu i województwa, tylko księdza nie było, więc dąb upamiętniający trzy dekady szczęśliwości PRL-owskiej Radzynian musiał przyjąć się i wzrastać w niepoświęconej pogańskiej ziemi.

Przez ponad pół wieku drzewo to upamiętniało rocznicę proklamowania Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stojąc i wzrastając na placu szkoły, która w swym imieniu, miała nazwę kluczowego dla tej proklamacji dokumentu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Starsi pamiętają, a młodszym przypomnę, że PKWN, tzw. Komitet Lubelski, to był marionetkowy tymczasowy organ władzy wykonawczej powołany w Moskwie 21 lipca 1944 r. pod egidą Józefa Wisarionowicza Stalina. Funkcjonował od 22 lipca do 31 grudnia 1944 r., stając się komunistycznym ośrodkiem władzy w Polsce zajmowanej przez Armię Czerwoną i inicjując rządy komunistyczne.

reklama

Nikt nie lubi, gdy mu się przypomina wstydliwe epizody życiorysu. Niech więc tylko autor tego wspomnienia pozostanie bezwstydny. Tak, byłem w tej czteroosobowej ekipie pracującej przy rzeczonym dębie razem z trzema kolegami, których personaliów nie ujawnię, choćby mi siano pchano w kolano.

P. S.

Historyjka ta przypomina mi anegdotyczne zdarzenie sprzed lat, gdy – jako świeżo upieczony dyrektor "Jedynki" – w 1991 r. przejmowałem protokolarnie inwentarz szkoły z rąk swego poprzednika. Asystowała nam kierowniczka administracyjna szkoły, p. Małgosia, odnotowując każdy przedmiot przejęcia w odnośnych księgach. W pracowni polonistycznej na II piętrze doszło do małego spięcia, gdy niespodziewanie (dla żartu zupełnie) zagaiłem – po skonfrontowaniu wykazu przedmiotów z rzeczywistym stanem – ja tej pracowni, panie dyrektorze, bez portretu Włodzimierza Ilicza Lenina nie przejmę. Gośka struchlała, a dyrektor Jarmuł wziął mnie pod rękę, wyprowadził na korytarz i – wskazując na wiszący na ścianie obrazek z wizerunkiem papieża Jana Pawła II, poinformował – o, proszę panie Andrzeju, portret ojca Świętego w tych ramach umieściliśmy. Potem już wszystko poszło gładko.

reklama

TAK OTO ŚLAD PRZESZŁOŚCI POWRÓCIŁ W NOWEJ ODSŁONIE.

Andrzej Kotyła

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo