reklama

Kiedyś GROT, teraz niedźwiadki, czyli po nas choćby potop. Szpila Andrzeja Kotyły

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: redakcja

Kiedyś GROT, teraz niedźwiadki, czyli po nas choćby potop. Szpila Andrzeja Kotyły - Zdjęcie główne
Opis: Andrzej Kotyła

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Aż niedźwiedź z herbu ryczy. Radzyńskie opiniePrzypominam sobie historię wojenną, którą poznałem w szkole jako dziecko. 11 lutego 1942 r. Aleksy Dawidowski ps. "Alek" z Szarych Szeregów dokonał w Warszawie brawurowej akcji, zdejmując z pomnika Kopernika niemiecką tablicę, która głosiła, że astronom był Niemcem, i odsłaniając oryginalny napis "Mikołajowi Kopernikowi Rodacy". Czyn "Alka" był głośnym aktem małego sabotażu, podnoszącym morale mieszkańców okupowanej stolicy. Zdjętą płytę "Alek" ukrył w bezpiecznym miejscu. Akcja była tak upokarzająca dla okupanta, że w odwecie Niemcy usunęli z placu Małachowskiego pomnik pułkownika powstania kościuszkowskiego Jana Kilińskiego.
reklama

Dobrze pamiętam też opowieść z lekcji historii Stanisława Jarmuła o tym warszawskim pomniku szewca i powstańca, który (tenże pomnik) okupanci ukryli w drewnianej szopie, by nie przypominał Warszawiakom patriotycznego zrywu. Uczestnicy konspiracyjnego podziemia zlokalizowali memoriał, a na drzwiach kryjącej go budowli umieścili napis: LUDU WARSZAWY! JAM TU – JAN KILIŃSKI.

Dlaczego o tym piszę? Bo mam niezdrowe skojarzenia ze współczesną radzyńską rzeczywistością.

Otóż w sobotę, 25 kwietnia, na dziedzińcu Pałacu Potockich w Radzyniu Podlaskim pojawił się (ku mej nieskrywanej radości) sympatyczny Niedźwiadek Skrzypek. Burmistrz Jakub Jakubowski najpierw schował Skrzypka, a teraz go ujawnił! Po ponad dwóch latach spędzonych w internowaniu jego (tego skrzypka) figurka została ustawiona! I nie trzeba było konspiracji, by pojawiła się już druga taka instalacja w mieście – po Niedźwiadku Podróżniku, w ramach zaplanowanego przez poprzedników obecnego reżimu miejskiego Szlaku Radzyńskiego Niedźwiadka. Wspomnijmy, że Inauguracja Szlaku miała miejsce w kwietniu 2024 r. na Placu Wolności zwanym Skwerem Podróżników. Inicjatorem tego projektu był ówczesny dyrektor Radzyńskiego Ośrodka Kultury Robert Mazurek i to – jak się miało okazać – była największa jego (tego projektu) wada.

reklama

Dodajmy, że Szlak miał łączyć najciekawsze historyczne, turystyczne, krajoznawcze oraz przyrodnicze miejsca miasta, a wokół niego mogły powstać wydarzenia kulturalne, gry miejskie, aplikacja mobilna, materiały edukacyjne. Po zmianie władzy miejskiej stosowna zakładka na stronie Urzędu Miasta została usunięta, bo nie była autorstwa nowej władzy, a burmistrz J. Jakubowski niedawno ogłosił, że projekt nie będzie kontynuowany, bo jest za drogi. Były jeszcze inne, równie przekonujące argumenty.

Swego czasu (2015 r.) nowo wtedy nastały burmistrz Jerzy Rębek, używając podobnie mocnych argumentów, z których kluczowym miało być enigmatycznie brzmiące "wyczerpanie formuły", zastępując wartościowy periodyk propagandowym szmatławcem, zlikwidował funkcjonujący od 1997 r. Radzyński Magazyn Społeczno-Kulturalny GROT, który bynajmniej jego pomysłem nie był, ale dla Radzynian stanowił niewyczerpane źródło wiadomości historycznych i informacji bieżących, relacji i opinii o zdarzeniach, ludziach, o życiu kulturalnym i sprawach społecznych ważnych dla mieszkańców naszego miasta.

reklama

Na okrasę dodam, że impreza pn. "Radzyński Jarmark Sztuki i Rękodzieła Kozirynek" też zmieniła swą formułę. Poprzednia zapewne się wyczerpała, a dodatkowym jej felerem  było – jak mniemam – było znowu jej autorstwo. Według jego pierwotnych twórców został on spłycony i podpięty "pod sezonowe hasła i marketingowe nowości".

Zmian i negacji pomysłów poprzedników kiedyś, teraz i, jak sądzę, in spe można by wymienić więcej, ale po co? Przecież wiadomo, że wciąż i wszystkie władze bez wyjątku obowiązuje znany skrót TKM i zasada, że po nas to jedynie – vide tytuł.

P. S. 

I tak na zmianę albo formuła się wyczerpuje, albo autor pomysłu nie pochodzi z marzeń najskrytszych. A jakie jest źródło moich skojarzeń z wydarzeniami czasu wojny? Wierzę, że sam, miły Czytelniku, odpowiesz na to pytanie. Różnica jest tylko taka, że ani poprzedni dyrektor od kultury, ani obecna p. dyrektor, ani były burmistrz, ani teraźniejszy, żadnymi okupantami nie byli i nie są. Ale gdy nadal tak będą czynić, pochłonie ich niepamięć i niewdzięczność ludzka. Albo potop.

reklama

Andrzej Kotyła

Zobacz również: Felietony innych autorów

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo