Dziś najczęściej startem do rady zainteresowani są urzędnicy i nauczyciele, czyli de facto pracownicy samorządowi. Potem się okazuje, że w radzie jest dwóch wuefistów i katecheta. Na własne potrzeby tłumaczyłem sobie to tym, że ciężko znaleźć chętnych na korepetycje z dwutaktu bądź różańca. A pensja i pensum nauczycielskie motywują by dorobić.
Pamiętam jak kilka kadencji temu Wspólnota opublikowała liczbę startujących na stołek w okolicznych samorządach. Korelacja była następująca: w Radzyniu gdzie dieta rajcy była dwa razy wyższa niż w Międzyrzecu, było dokładnie dwukrotnie więcej chętnych na miejsce w radzie!
Regularnie przed wyborami wykonuję intelektualne ćwiczenie. Z listy kandydatów wykreślam pracujących w samorządzie i jednostkach podległych. Także tych, których małżonkowie spełniają te kryteria. Wyobraźcie sobie Państwo, że czasami z piętnastu nazwisk zostaje na liście jedno czy dwa? Do tego jeszcze casus dyrektorów jednostek gminnych. Nie mogą oni startować do samorządu, który ich zatrudnia, więc startują do powiatu. I vice versa.
Podsumowując - marniejemy. Nadzieję daje skład obecnej Rady Miasta Radzynia. Ludzie z najróżniejszych środowisk, z różnym doświadczeniem i spory rozrzut rocznikowy. Część z nich jest pod urokiem urzędującego burmistrza, ale spora grupa już się z tegoż wyzwala. Czekam na konkretne dyskusje, a nawet kłótnie na forum rady. Owocne. Czego sobie i Państwu życzę. Radosław Grudzień
Zobacz również: (Felietony innych autorów)
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.